Mój stary piec węglowy, potocznie nazywany „kopciuchem”, był już bardzo wysłużony i mało wydajny. Pożerał ogromne ilości opału, a jego obsługa wymagała codziennej, ciężkiej pracy i ciągłego pilnowania ognia. Generował też mnóstwo zanieczyszczeń, co szkodziło środowisku i zdrowiu domowników. Decyzja o wymianie na nowoczesny piec na pellet była koniecznością, aby zyskać czystsze powietrze i bezobsługowy komfort ogrzewania. W całym procesie biurokracji nieocenioną pomoc okazała urzędniczka z lokalnego punktu konsultacyjnego w gminie. Krok po kroku wyjaśniła mi zasady programu dotacji i pomogła poprawnie wypełnić skomplikowane wnioski. Dzięki jej cierpliwości, zaangażowaniu i fachowej wiedzy formalności przebiegły błyskawicznie. Bez jej wsparcia uzyskanie dofinansowania na nowy kocioł byłoby o wiele trudniejsze.