Prawdziwa Historia Czystego Powietrza

Marek – Przewłoka

Program „Czyste Powietrze” sprawił, że dom naszych rodziców znowu stał się miejscem, w którym chętnie spotyka się cała rodzina.

Jest nas siódemka rodzeństwa. Kiedy byliśmy dziećmi, rodzice wybudowali duży dom. Był spełnieniem ich marzeń i miejscem, w którym zawsze miała być przestrzeń dla całej rodziny. Z biegiem lat utrzymanie i ogrzanie tak dużego budynku stawało się jednak coraz większym wyzwaniem. Ciepło uciekało niemal każdą szparą, a stary piec kopciuch po prostu przestawał sobie radzić. Koszty rosły, a rodzice starali się oszczędzać, gdzie tylko mogli.

Stary piec od czasu do czasu się psuł. Zdarzały się dni, kiedy w domu robiło się naprawdę zimno. W ciągu dnia trzeba było chodzić po domu w grubych skarpetach i czapkach, a na noc przykrywać się dodatkowymi kołdrami.

Gdy pojawiły się wnuki, wszyscy liczyliśmy na to, że dom rodziców znów będzie pełen życia przez cały rok. Niestety po zimowych pobytach wnuki często wracały przeziębione, dlatego rodzice coraz częściej słyszeli: „przyjedziemy, jak zrobi się cieplej”. W efekcie wiele rodzinnych spotkań odkładano na później. Zimą dom nie tętnił już życiem tak jak kiedyś.

W końcu wspólnie podjęliśmy decyzję, że trzeba coś zmienić. Rodzice skorzystali z programu „Czyste Powietrze”, wymienili stary piec i docieplili dom. Pod okiem jednego z braci, inżyniera budownictwa, przystąpiliśmy do działania. Dużą część prac wykonaliśmy wspólnie. Każdy pomagał na tyle, na ile mógł – jedni przywozili materiały, inni pracowali przy dociepleniu, a pozostali wspierali organizacyjnie. Dzięki temu modernizacja domu stała się prawdziwie rodzinnym przedsięwzięciem.

Dzisiaj różnica jest ogromna. Dom jest ciepły, przytulny i komfortowy przez cały rok, zniknął problem niedogrzanych pomieszczeń, a rodzice nie muszą już martwić się ciągłymi awariami pieca i wysokimi rachunkami za ogrzewanie. Dla wielu osób program „Czyste Powietrze” oznacza wymianę pieca czy ocieplenie budynku. Dla naszej rodziny oznaczał coś znacznie więcej. Sprawił, że dom rodziców znowu stał się miejscem, do którego wszyscy chcą wracać.