Nasze osiedle znamy już od podszewki – mieszkamy tu jako rodzina od 7 lat, stale wynajmując mieszkania i… zmieniając perspektywę. Zaczynaliśmy na 3. piętrze , potem przenieśliśmy się na 8. piętro,a od ponad roku patrzymy na świat z siódmego. Jako mama 5-letniej córeczki, żona i właścicielka dwóch kotów, przez te wszystkie lata mimowolnie stałam się obserwatorką lokalnego klimatu z każdej możliwej wysokości. I niestety, przez większość tego czasu zima przyprawiała mnie o dreszcze. Z wyższych pięter doskonale widziałam gęstą, szarą chmurę smogu, która w mroźne dni wisiała nad sąsiadującym z nami osiedlem domków jednorodzinnych. Każde otwarcie okna, by przewietrzyć pokój córki przed snem, kończyło się gryzącym zapachem spalenizny. Zamiast zimowych spacerów z pełną energii małą dziewczynką, zamykaliśmy się w domu, a koty uciekały z parapetów. Jako najemcy czuliśmy się bezsilni – całkowicie zależni od tego, czym palą ludzie wokół nas.
Moja historia z Programem Czyste Powietrze to opowieść… najwierniejszego kibica z bloku. Przez te 7 lat z zapartym tchem obserwowałam z okien powolną, ale konsekwentną rewolucję na dole. Widziałam, jak na domkach w końcu zaczęły pojawiać się ekipy ocieplające mury, a z podwórek znikały stare „kopciuchy”, ustępując miejsca nowoczesnym pompom ciepła. Sama stałam się nieoficjalną ambasadorką programu – gdy znajomi z pracy narzekali na koszty ogrzewania domów, od razu podsuwałam im temat dotacji, tłumacząc, że to zysk dla ich portfela i… czystsze powietrze dla mojego dziecka.
Dziś rezultaty tych zmian widzę i czuję każdego dnia. Krajobraz z naszego 7. piętra w końcu przestał być szary. Wreszcie mogę otworzyć balkon na oścież, a moja córka może oddychać pełną piersią. Koty znów bezpiecznie okupują parapet, łapiąc zimowe słońce, a ja piję poranną kawę bez zapachu dymu w tle. Ten program uświadomił mi, że dbanie o czyste powietrze to nasza wspólna sprawa. Sąsiedzi z dołu, wymieniając swoje piece, podarowali naszej rodzinie na górze najpiękniejszy prezent: zdrowie i bezpieczny, czysty poranek na kolejne lata.